Pojedynek na dwa Krogulce

•wtorek, 7 kwiecień 09 • 1 komentarz

Ziemiomorze

Reżyseria: Robert Lieberman

Występują: Shawn Ashmore, Kristin Kreuk, Isabella Rossellini, Danny Glover

Opowieści z Ziemiomorza

Reżyseria: Goro Miyazaki

Występują (dubbing oryginalny/angielski): Bunta Sugawara/Timothy Dalton, Jun Fubuki/Mariska Hargitay, Junichi Okada/Matt Levin

Dwa podejścia do jednego z najważniejszych cykli światowej fantasy. Próby ekranizacji serii opowiadającej nie tylko o czarowaniu i machaniu mieczem, lecz przekazującej głębokie i mądre treści. Dwa zupełnie odmienne podejścia: amerykański aktorski miniserial i japońska produkcja w konwencji anime. Która lepsza? Która bliższa oryginału? Na samym wstępie chciałbym zaznaczyć, że Opowieści z Ziemiomorza są produkcją raczej “na kanwie”, aniżeli adaptacją. Z kolei Ziemiomorze usiłuje trzymać się książkowego oryginału. Czytaj dalej ‘Pojedynek na dwa Krogulce’

Opowiadałem ci, że siedem razy raził mnie piorun?

•poniedziałek, 6 kwiecień 09 • Dodaj komentarz

Ostatnio niewiele było przypadków, by w Hollywoodzie powstał ambitny film. W stosie przaśnych “dzieł” ku uciesze mas, tworów pokroju “Transformersów” czy “Wyznań zakupoholiczki” produkcja mająca w sobie magię i coś więcej niż każdą klatkę renderowaną komputerowo jest szczególnie cenna. A przelom lat 2008/2009 przyniósł nawet kilka takich filmów. “Zapaśnik”, “Obywatel Milk”, “Wątpliwość”, czy wreszcie Ciekawy przypadek Benjamina Buttona. Ten czwarty. Ten najbardziej “podrasowany” komputerowo.  Ten… no właśnie, jaki?

Ciężko jednoznacznie określić, jaka jest ta produkcja. Z jednej strony opowiada totalnie nierealną historię (bo przecież w naturze się nie zdarza, żeby ktoś rodził się starcem i w miarę upływu lat młodniał), często lekko nawet lukrowaną. Z drugiej strony film ten, będący właśnie absurdalną biografią, jest sam w sobie mądry. Umieszczony jest w czasie (przekrój znacznej części wieku XX), przestrzeni (USA, Rosja), co już samo w sobie pozwala roztoczyć magię, że… ta historia mogła mieć miejsce!  Czytaj dalej ‘Opowiadałem ci, że siedem razy raził mnie piorun?’

Kombinat pulsuje, nikt nie wie, że żyję!

•poniedziałek, 12 styczeń 09 • Dodaj komentarz

“Obywatel”
Reż. Jacek Bończyk
Scenografia: Grzegorz Policiński
Choreografia: Inga Pilchowska
Kierownictwo muzyczne: Zbigniew Krzywański
Występują: Karina Krzywicka, Mirosława Sobik, Dariusz Bereski, Marek Milczarczyk, Małgorzata Abramowicz, Aleksandra Lis, Matylda Podfilipska, Agnieszka Wawrzkiewicz, Sławomir Maciejewski, Grzegorz Wiśniewski, Michał Marek Ubysz

Dzień Białej Flagi, Pejzaż Bez Ciebie, koncerty ku pamięci. Ocalanie od zapomnienia Grzegorza Ciechowskiego przyjmowało już liczne formy, od pamiętnego koncertu “Kombinat”, który miał być zagrany jeszcze z Grzegorzem podczas Przeglądu Piosenki Aktorskiej. To tam twórca opisywanej sztuki miał po raz pierwszy spotkać się z osobą, która wywarła jakże silne piętno w polskiej muzyce.
Jacek Bończyk, bo o nim mowa, nie zdążył poznać Grzegorza Ciechowskiego, jednak, jak sam mówi, jego sztuka wywarła na nim niezatarty ślad. Efektem jest przedstawienie, które zostało oparte (ba, w którym znajdują się tylko albo całe piosenki albo urywki autorstwa Obywatela G.C.) na twórczości lidera legendarnej Republiki. Przedstawienie zrealizowane w Toruniu, mieście szczególnie związanym z Grzegorzem, przez zespół teatru im. Wilama Horzycy.

Czytaj dalej ‘Kombinat pulsuje, nikt nie wie, że żyję!’

Żółty odcień czerni – Hipertrofia

•poniedziałek, 1 grudzień 08 • 2 komentarzy

Kawałek czasu kazali na siebie czekać. Od czasu Zaprzepaszczonych Sił Wielkiej Armii Świętych Znaków minęło dwa i pół roku, podczas którego Roguc & Company pracowicie utwierdzali swoją pozycję w rockowym światku jako spadkobierców takich dinozaurów, jak Perfect, Lady Pank czy Republika. Gdzie tylko zespół koncertował, tam od razu było głośno, tłoczno i tanecznie.

Po pierwszym przesłuchaniu nowej płyty (a właściwie dwupłytowego zestawu, co jest obecnie rzadkością) można odnieść wrażenie, że album powstawał w niemałych bólach i nie do końca jeszcze odseparowano ład od chaosu. Dość długie intro z gatunku tych, które stały się już znakiem rozpoznawczym Comy, wprowadza słuchacza w psychodeliczny nastrój. Lecz po 4 minutach chaosu i niepewności następuje pierwsze,  mocne uderzenie. Wola Istnienia…, bo tak utwór numer 2 się nazywa, stanowi mocne, energiczne prawdziwe wprowadzenie do albumu i emanuje tym “powerem”, za który Comę kochają ludzie.

Czytaj dalej ‘Żółty odcień czerni – Hipertrofia’

Prawo wojny i Sprawiedliwość tylko dla swoich

•czwartek, 17 lipiec 08 • 2 komentarzy

Nie dalej jak kilka tygodni temu politycy Prawa i Sprawiedliwości zarzucali Donaldowi Tuskowi, że prowadzi on wieczną kampanię prezydencką piastując stanowisko premiera. Nie dalej jak kilka miesięcy temu Jarosław Kaczyński głosił, że PiS będzie twardą i konstruktywną opozycją….

Nie dalej jak kilka miesięcy temu miałem do Partii resztki szacunku. Szacunku nie dla Prezesa, lecz dla niektórych członków, którzy jednakże przejrzeli na oczy.

Odejście ze struktur Partii (jedyna słuszna Partia powinna być pisana przez jak największe “P”) Michała Zalewskiego i Kazimierza Michała Ujazdowskiego zaczęła wieszczyć wzrost radykalizmu wewnątrz ugrupowania. Przez pewien czas mimo wszystko było nawet spokojnie, poza faktem konieczności oglądania kompletnie niemedialnego i nie przekonującego oblicza Przemysława Gosiewskiego albo słuchania wypowiedzi Dody polskiej polityki, czyli Nelli Rokity. Czytaj dalej ‘Prawo wojny i Sprawiedliwość tylko dla swoich’

Pocztówka z Afryki

•sobota, 29 grudzień 07 • 1 komentarz

Nazwisko Ryszarda Kapuścińskiego jest znane nie tylko w Polsce. Styl reportażu, jaki prezentował ten wybitny dziennikarz, zainspirował do pracy wielu, od Wojciecha Cejrowskiego po Michaela Palina czy Davida Attenborough. Lekkość, oszczędność formy, a zarazem niezwykła dynamika kreślonego słowami obrazu stały się znakiem rozpoznawczym i jednym z głównych elementów, dla których po książki Kapuścińskiego sięgają coraz to nowe pokolenia czytelników.

Czarny ląd. Pigmejowie. Sahara. Sawanna. Kalahari.

To slogany, hasła. Lecz co naprawdę nam one mówią o Afryce? Słyszymy te słowa, kojarzymy je, lecz jak ktoś postronny zechce, żebyśmy opowiedzieli mu o Afryce, to nie potrafimy wiele powiedzieć. Dopiero cykl reportaży z Czarnego Lądu autorstwa tego wybitnego reportażysty, jakim jest Ryszard Kapuściński, pomogą nam poznać prawdziwą naturę Afryki.

Czytaj dalej ‘Pocztówka z Afryki’

Dwa muzyczne spojrzenia na AS-a

•wtorek, 25 grudzień 07 • 2 komentarzy

1. Oryginalna ścieżka dźwiękowa do filmu Marka Brodzkiego “Wiedźmin” – Grzegorz Ciechowski

2. Oryginalna ścieżka dźwiękowa do gry komputerowej “Wiedźmin” wydanej przez studio CD Projekt RED – Adam Skorupa & Paweł Błaszczak

Wiedźmin, bodajże najpopularniejsza powieść fantasy w Polsce. Opisując dzieje Geralta w pięciotomowej (plus 3 tomy opowiadań oraz dodatkowe, alternatywne zakończenie) sadze o wiedźminie Andrzej Sapkowski wyrósł na niekwestionowanego króla polskiej literatury fantasy. Książki te stały się fenomenem na polskim rynku wydawniczym, który rozpoczął boom na literaturę fantastyczną. Nic więc dziwnego, że zainteresowali się tą pozycją filmowcy, producenci gier, no i wreszcie muzycy.

W niniejszej recenzji nie będę się rozpisywał na temat samego filmu i gry, bo to nie miejsce ku temu. Skupię się na porównaniu jednego, bardzo ważnego aspektu gry, a mianowicie ścieżki dźwiękowej.

Czytaj dalej ‘Dwa muzyczne spojrzenia na AS-a’

Starcie gigantów – Pidżama Porno i Pidżama Porno

•sobota, 15 grudzień 07 • Dodaj komentarz

Miejsca:

1) Klub Studencki “Od Nowa” w Toruniu

2) Hala widowiskowo – sportowa ARENA w Poznaniu

Czasy:

1) 12.10.2007 r. godz. 19:00

2) 8.12.2007 r. godz. 21:00

Dwa koncerty, dwa miejsca, jeden (pozornie) wykonawca. Dwie sceny, dwie publiczności, dwa, jakże drastycznie się różniące klimaty.

Czytaj dalej ‘Starcie gigantów – Pidżama Porno i Pidżama Porno’

Cyfrowy bohater versus cyfrowy smok

•wtorek, 11 grudzień 07 • Dodaj komentarz

Mieliśmy już kiedyś do czynienia z filmem zrobionym od początku do końca na komputerze, który nie był infantylną bajką. Final Fantasy… Pamięta ktoś? Nie? No właśnie, bo produkcja ta, mimo że bardzo udana, wciągająca i genialnie przygotowana graficznie, przeszła bez większego rozgłosu. W sumie to ciężko się dziwić, skoro nasi genialni tłumacze ochrzcili ją mianem Fikcji Absolutnej… Mało kto zorientował się, o co w ogóle chodzi, co to za film. Przełożyło się to na marniutkie wyniki finansowe, które ledwo pokryły budżet filmu.

Można było się spodziewać, że klapa Final Fantasy odciągnie ambitnych twórców od inwestowania w pełnometrażowe produkcje animowane. Na ekranie zobaczyliśmy już właściwie całe zoo, od dinozaurów, przez mamuty, łosie, a na szczurach kończąc. Następny ma być robocik, Wall-E. Rewolucja? Bynajmniej.

Robert Zemeckis, reżyser znany między innymi z genialnego Forresta Gumpa czy trylogii Powrót do przyszłości zetknął się już kiedyś z animacją komputerową, przy okazji produkcji filmu Ekspress polarny. Jednakże ten film wpisywał się w ogólnohollywoodzki trend głoszący, że animacja komputerowa nadaje się tylko do tworzenia filmów dla dzieci, bądź, co najwyżej, dla całej rodziny.

Jednakże ten, który nie podejmuje nowych wyzwań, ten w gruncie rzeczy nie zasługuje na pamięć. Zemeckis chyba wziął sobie to do serca, a może wspomniał również godziny chwały, gdy tryumfy święcił Forrest Gump. Porwał się, można by powiedzieć, z motyką na słońce. Spróbował jeszcze raz rozpocząć historię ambitnego kina animowanego komputerowo. Z jakim efektem?

Przede wszystkim trzeba wspomnieć, że Beowulf dysponował niespotykanym w tej gałęzi produkcji filmowej budżetem. Dzięki stosikom zielonych starczyło nie tylko na zatrudnienie sprawnych grafików, ale również udało się ściągnąć głośne hollywoodzkie nazwiska do tej produkcji. Dzięki temu na liście płac widnieją takie postaci jak Angelina Jolie, Anthony Hopkins czy John Malkovich. Do tego doliczyć należy jeszcze bardzo znane w światku kompozytorów muzyki filmowej nazwisko Alana Silvestri’ego (m.in. Van Helsing czy cykl Tomb Rider). Do napisania scenariusza Zemeckis zaprosił m.in. szalenie popularnego pisarza Neila Gaimana, którego nazwisko jest synonimem świetnej, nietuzinkowej i bardzo rzadko grzecznej zabawy. Czy to się mogło nie udać?

Czytaj dalej ‘Cyfrowy bohater versus cyfrowy smok’

Pomiędzy Harry’m Potterem a Labiryntem Fauna

•poniedziałek, 15 październik 07 • 2 komentarzy

Idąc do kina na Gwiezdny pył, na podstawie prozy Neila Gaimana, niezbyt wiedziałem, czego się spodziewać. Nowego Harry’ego Pottera? Nowej Narnii? Czy może kina Tarantino w wersji fantasy? I co? Zobaczyłem to wszystko.

Na początek warto przybliżyć nieco sylwetkę samego pisarza, który popełnił książkę, na której podstawie nakręcono tę produkcję. Neil Gaiman to w pewnych kręgach kultury fantastycznej postać kultowa. Jego “Amerykańscy bogowie” w nieco psychodeliczny sposób oddawali to, czym jest Ameryka. Ziemią, gdzie spotkały się kultury, wyznania, tradycje. Stąd mamy tam nordyckiego Odyna, słowiańskiego Czarnoboga czy afrykańskiego Anasiego. W przewrotny sposób autor pokazał, że Ameryka, a szczególnie Stany Zjednoczone, nie posiadają własnej, spójnej kultury. To raczej kogel-mogel, aniżeli jednolita masa. Po “Amerykańskich bogach” przyszła kolej na współpracę z jednym z największych prześmiewców fantastyki, Terry’m Pratchettem, co zaowocowało “Dobrym omenem”.

Czytaj dalej ‘Pomiędzy Harry’m Potterem a Labiryntem Fauna’